Wczorajszy dzień po raz kolejny przyniósł rekordowe kwoty, dużo radości i wiarę w ludzką dobroć. Jak wyglądał 26. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Toruniu?

14 stycznia Polacy zjednoczyli się, by pomóc noworodkom podczas trwania 26. finału WOŚP. W Toruniu ten dzień był pełen atrakcji, uśmiechu i pozytywnej energii. Na Rynku Staromiejskim, nieopodal jednego z toruńskich sztabów, na scenie odbywały się pokazy taneczne oraz koncerty. Wystąpiła Nocna Zmiana Bluesa, Sara Pach, Kotrabus, EastWest Rockers oraz LipaLi. Toruń wyróżnia się na tle innych miast, gdyż oprócz koncertów, organizowana jest w naszym mieście Wielka Ściskawa. W serduszku narysowanym na starówce musi zmieścić się jak najwięcej chętnych. W tym roku udało się pobić rekord – do serca 813 weszło osób.

Sporo działo się również w centrum handlowym Atrium Copernicus. Mnóstwo śmiałków przyciągnęło Wielkie Wiosłowanie. Na ergometrze należało pokonać pół kilometra. Rok temu w rywalizacji wzięło udział 291 mieszkańców Torunia, a co za tym idzie nasze miasto pokonało Warszawę, Poznań i Gdańsk. Tym razem Toruń konkurował także z Bydgoszczą i Lublinem. Nikt jednak nie był w stanie pokonań dzielnych torunian – w zabawie swoich sił spróbowało 306 ochotników.

Działo się również podczas trwania WOŚP na WPiSM. Świętowanie i zbieranie pieniążków odbywało się nie tylko w niedzielę, 14 stycznia, lecz także podczas piątkowego dancingu w Od Nowie oraz turnieju LOL 4 WOŚP w IV Liceum Ogólnokształcącym w Toruniu. Wiemy już, że WOŚP na WPiSM pobił swój dotychczasowy rekord. W tym roku udało się zebrać 10727,96 zł i 0,44 euro! Co więcej kwota ta może jeszcze wzrosnąć, gdyż przekazane przedmioty można licytować na Allegro.

Jednak najwięcej tego dnia działo się na toruńskich ulicach, na których kwestowali wolontariusze. Było ich ok. ośmiuset, reprezentowali trzy toruńskie sztaby. W zeszłym roku udało się zebrać ponad pół miliona złotych. Podczas tegorocznego finału rekord został pobity – torunianie wrzucili do puszek blisko 540 tys. złotych.

WOŚP okiem wolontariuszek

- Nie mogłam się doczekać, kiedy po raz czwarty będę mogła kwestować na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 26. finał WOŚP będę wspominać z ogromnym uśmiechem, mimo dłoni pękających z zimna i trzech par skarpetek. Kwestowanie rozpoczęłam o godzinie 9:30. Przez sześć godzin udało mi się zebrać ponad 1100 zł, z czego jestem naprawdę dumna. W tym roku złośliwe komentarze były nieliczne, jeden z mężczyzn wyzwał nas od żebraków, inny krzyczał na cały głos, że „on nie da” (to niech nie daje). Jeszcze inna osoba zadała nam pytanie retoryczne: „W kościołach ostrzegają, by nie dawać, a wy pod kościołami stoicie?”. Jednak – na przekór temu – usłyszałam również takie słowa: „Księdzu na tacę nie dam, ale pani do puszki dam!”. Ludzi dobrej woli jest zdecydowanie więcej. – komentarz autorki

- Było bardzo zimno, ale cel szczytny, więc mróz nie był tak mocno odczuwalny. A na koniec dnia kwota, którą zebrałam, usatysfakcjonowała mnie na tyle, że zapomniałam o przemarzniętych stopach i trzęsących się rękach. Podejście ludzi oceniam jako bardzo pozytywne. W tym roku usłyszałam mało nieprzychylnych komentarzy, torunianie chętnie wrzucali pieniądze do puszek. Poza tym wydaje mi się, że były to większe kwoty niż np. dwa lata temu. Cieszę się, że mogłam być wolontariuszką WOŚP po raz kolejny. – Iwona, wolontariuszka

[fot. Sara Watrak]