… Najbardziej, jeśli oczywiście mam się ograniczyć do Torunia (bo jak nie mam się ograniczać, to wkurzają mnie głupi ludzie, wkurzają mnie wszystkie kremy do rąk, które mają nakrętki, wkurzają mnie prawie wszystkie polskie filmy i piosenki, generalnie dużo rzeczy mnie wkurza), wkurzają mnie chodniki.

Chodniki w Toruniu są znośne tylko wiosną. I to też nie przez cały czas. Każdą inną porą roku toruńskie chodniki są pełne czegoś. Latem nie jest jeszcze tak źle, bo są pełne stóp, a stopy nie są śmiercionośne. W każdym razie nie w tym wypadku. Oczywiście chodzi mi o turystów, którzy zapełniają każdy centymetr kwadratowy powierzchni starówki. Całe szczęście tylko starówki, więc da się ich uniknąć, nie zapędzając się w tamte rejony. Do reszty chodników latem nic nie mam. No może są trochę zbyt dziurawe, a czasami po prostu ich nie ma. Ale niech będzie.

Bo tak naprawdę to najbardziej nie lubię trotuarów (a co! jest takie słowo, to go użyję) toruńskich jesienią i zimą. Jesienią, bo mam wrażenie, że absolutnie nikt nigdy nie zamiata ich z opadłych liści, które mokną, gniją, robią się śliskie, potem wszyscy je rozdeptują i robią się jeszcze bardziej śliskie, a do tego wybitnie nieestetyczne. No i oczywiście śmiercionośne. Niezliczoną ilość razy o mało nie umarłam przewracając się na tych zdradliwych chodnikach pełnych nieodgarniętych liści (umierałam raczej ze wstydu niż z powodu ciężkich obrażeń, ale jednak).

Co się rozumie już samo przez się, zimą jest jeszcze gorzej, bo w miejsce liści pojawia się śnieg. Albo lód. Albo lód przykryty śniegiem. Którego oczywiście też nikt nie zmiecie, nie zasypie solą czy piaskiem. Po co, niech sobie leży, ludzie udepczą i będzie tak malowniczo. Oczywiście telemarki i inne mało zgrabne piruety w moim wykonaniu to zimą widok powszedni. I to nie tak, że ja nie umiem chodzić, o nie! To zdecydowany brak odpowiedzialności ze strony odpowiednich organów, które powinny się zajmować odśnieżaniem, grabieniem i ogólnym utrzymywaniem porządku w mieście. Czasami mam wrażenie, że w Toruniu istnieje tylko ulica Szeroka – zawsze pięknie się prezentuje, nikt się nie przewraca, wszyscy żyją. No więc Panowie i Panie Odpowiedzialni Za To Wszystko O Czym Mówiłam Przed Chwilą: Toruń to też Bydgoskie Przedmieście i Rubinkowo. Na przykład. Przejedźcie się państwo do jakiegokolwiek innego miasta i zobaczcie jak tam wyglądają chodniki. Powiem Państwu: jak marzenie!

Ale nie chciałabym tutaj potwierdzać stereotypu o ciągle marudzących Polakach. Nie jestem ciągle marudzącą Polką. Jestem obywatelką wskazującą co można by udoskonalić w pięknym, wspaniałym mieście Toruniu. I w kremach do rąk.