Ocena redaktora

5
Fabuła
4
Obsada
3
Reżyseria
4
Muzyka

UWAGA! Seans filmu „Snajper” nie odbędzie się z przyczyn niezależnych od organizatora.

Amerykańskie filmy wojenne są niczym ziarnka ryżu: wszystkie według tego samego schematu, wszystkie równie nudne. Okazuje się jednak, że chętnych do ich oglądania wcale nie brakuje. To bowiem jedna z najbardziej znanych, amerykańskich cech narodowych – własne, wyolbrzymione bohaterstwo mogliby podziwiać w nieskończoność! Snajper Clinta Eastwooda wpisuje się w ten schemat idealnie.

Fabuła filmu skupia się wokół historii Chrisa Kyle’a – żołnierza, który zyskał sławę najlepszego snajpera w historii elitarnej jednostki Navy SEALs. Autentyczną postać przeniesiono na ekran, poddając ją licznym przekształceniom i ulepszeniom, typowym dla amerykańskiej mentalności. Uformowanego w ten sposób bohatera (w tej roli Bradley Cooper) widzowie poznają jako dojrzałego mężczyznę, pragnącego swoje życie poświęcić obronie kraju. Krótkie przebitki ukazujące jego przeszłość pozwalają oglądającym zrozumieć, jakie były podstawy takiej decyzji. To właśnie pomysł na ten film – ciągłe przeplatanie aktualnie dziejących się wydarzeń z urywkami tego, co zdążyło już minąć. Główną oś fabuły stanowi misja Kyle’go w Iraku, gdzie wraz z oddziałem próbuje zlikwidować najgroźniejszych terrorystów. Uśmiercając kolejnych partyzantów, zyskuje sobie coraz większą sławę i uznanie. Ważna rolę w filmie odgrywa także druga, mniej awanturnicza część życia snajpera. Oddana żona (Sienna Miller), małe dzieci, spokojny dom – to nagroda, do której z pola walki wraca Chris Kyle. Pomimo niebezpieczeństw i rozłąki z bliskimi, odbywa on cztery zmiany w Iraku, a po powrocie zdaje sobie sprawę, że nie potrafi zapomnieć o wojnie.

Film mi się nie podobał, co widać od pierwszych słów tej recenzji. Może dlatego, że nie lubię tego rodzaju kina, może dlatego, że rzeczywiście film nie różnił się niczym od podobnych sobie produkcji. Widzom po raz kolejny zaserwowano szablonowego bohatera – prawego, odważnego, mordującego dla dobra kraju, ale głęboko przeżywającego każdą kolejną śmierć. Stawiającego wyżej naród, niż własną rodzinę, poświęcającego życie dla towarzyszy broni. To już było i zdążyło się przejeść. Także Bradley Cooper, wcielający się w głównego bohatera, nie zachwycił grą aktorską. Choć udało mu się zachować powagę i opanowanie, a efekt ten wyszedł całkiem naturalnie, to nie podniosło to wcale atrakcyjności filmu. Nic więc dziwnego, że podczas ostatniej gali Oscarów statuetka Coopera przeszła mu koło nosa. W filmie nie brakuje sztampowych scen, a niektóre wątki wprowadzane są wręcz na siłę – to kolejna z rażących wad. Produkcja ma jednak także wiele mocnych stron i mimo ogólnej niechęci nie mogłabym tego nie docenić. Oprócz słabych scen znalazło się również wiele takich, które wciskają w fotel i przykuwają całkowitą uwagę. Wrażenie to potęguje bardzo dobre odtworzenie panujących w Iraku warunków, za co twórcom należy się najwyższe uznanie. Scenarzyści pokusili się także o kilka naprawdę dobrych dialogów, i choć nie wyrównują one szali, to na pewno działają na korzyść produkcji. Podobała mi się również gra Sienny Miller. Stanowiła idealną przeciwwagę dla Coopera, choć na ekranie pojawiała się znacznie rzadziej. Idealnie oddała dramat kobiety, której przypadł los żony żołnierza. Samotna, żyjąca w ciągłym strachu o ukochanego, rozczarowana, a przy tym pełna siły i pasji – Taya to jedna z najlepszych postaci tego filmu.

Snajper nie jest filmem dla wszystkich. I nie świadczy o tym brutalność scen czy kontrowersyjna tematyka – żadna z nich nie razi, zapewniam. Jeśli ktoś należy do fanów tradycyjnego, amerykańskiego kina wojennego to powinien koniecznie wybrać się na seans. Fruwające pociski, wysadzane czołgi, brawurowe akcje – fani takich zabiegów będą zachwyceni. Tym nielicznym, którym jednak wyidealizowany i mdły twór rodem z USA już dawno się przejadł radzę uczciwie – odpuście sobie. Szkoda marnować czas, siły i cierpliwość.

gdzie: Kino Studenckie „Niebieski Kocyk” (ACKiS „Od Nowa”, Gagarina 37a)
kiedy: poniedziałek, 18 maja 2015
godzina: 19:00
bilety: 10 zł studenci/ 12 zł pozostali
[fot. materiały prasowe]