Zapraszamy na kolejny odcinek „Alfabetu toruńskich zespołów”. Ten cykl to przegląd zarówno bardziej znanych jak i debiutujących artystów na toruńskim rynku muzycznym. Artystów przepytujemy m.in. o ich najlepsze i najgorsze koncerty, ulubione utwory, inspiracje, prywatne plany i marzenia oraz ulubione miejsca w Toruniu.

Czas na literę F, naszymi rozmówcami został zespół Funkologia. W wywiadzie przeczytacie m.in. co łączy zespół z żaglowcami, kto w zespole sprawia ludziom ból, a kto „gada do własnych skarpet” i o co chodzi z tym Madison Square Garden… Przyjemnej lektury!

Alfabet toruńskich zespołów – Funkologia

PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY

Nazwa:
Funkologia

Skład zespołu:
dr Kamiś – wokal
dr Kornel – gitara
dr Boobs – klawisze
adm. MarJan – bas
Ninja – perkusja, katana

Geneza nazwy:
MarJan: Jesteśmy nauką, zajmującą się funkiem.
Kornel: „Funk” to wiadomo, taki gatunek muzyczny, a „logia” to nauka. „Funk” i „logia” daje „Funkologię”. Trochę jak laryngologia. Stąd też stroje lekarzy. Podchodzimy też do tego w ten sposób, że tworzymy jednak muzykę bardziej radiową, a Funkologia i lekarze, ponieważ tak jakby chcemy zreanimować tzw. muzykę popularną.

Rok powstania:
2014

Miejsce powstania:
Toruń

Jaką gracie muzykę:
MarJan: Reggae.
(śmiech)
Kamiś: Zmyłka! Ten wywiad nie będzie taki prosty.
MarJan: Gramy muzykę popowo-funkową. Nie wiem, co gramy. Wyszliśmy od funku, ale gdzie wylądujemy, to jeszcze nie wiemy.
Kornel: Trochę gdzieś tam nas niesie nawet w psychodelę, ale funk pozostaje spoiwem.
MarJan: Niewiele nam brakuje w tej chwili do łączenia funku z muzyką popową.
Kornel: Funkeklektyzm?
Kamiś: To jest bardzo fajna nazwa. Po wywiadzie zmienimy nazwę zespołu.
Kornel: Eklefunk!
MarJan: Miał być kiedyś Funk’O’Logic. Ogólnie gramy w okolicach funku. Funk jest naszą inspiracją, ale nie trzymamy się go aż tak stanowczo.
Kornel: Funk jest punktem odniesienia, ale nasze umiejętności jako poszczególnych muzyków wprowadzają różne inne muzyczne elementy, takie, na jakie pozwala nam nasza technika i nasza wyobraźnia.

Pierwszy napisany utwór:
MarJan: „Okienko”.
Kamiś: Nie wiem, nie pamiętam.
Kornel: Pierwszy, jaki graliśmy, to był „Słoik”.
MarJan: Tak, „Słoik”, faktycznie.
Kornel: To był pierwszy numer, jaki zrobiliśmy, jeszcze bez słów. A pierwszy ze słowami to było „Okienko”.

Pierwszy zagrany koncert:
MarJan: Oficjalnie mówimy: Tutu, kiedyś w listopadzie, 2014.
Kornel: To był chyba 22 listopada.

Pierwsza wydana płyta:
Kamiś: To nastąpi.
MarJan: Znamy już tytuł płyty?
Kornel: Chyba „Reanimacja”. A może „Resuscytacja”?
Kamiś: Ale to jest pytanie o płytę, która już wyszła.
MarJan: No to wydamy ją jutro, przecież jest nagrana.
Kornel: Płyta jest w fazie masteringu.
MarJan: Planowana jest (była ;)) na luty 2015.
Kamiś: Zmieni się tylko cyferka z tyłu.
MarJan: My jesteśmy trochę jak Tool, 7 lat na kolejną płytę trzeba czekać.
Kamiś: Nie zakładamy takiego terminu końcowego, tylko chcemy, żeby to było zrobione po prostu dobrze, bez presji czasowej.
Kornel: Będzie parę smaczków, parę niespodzianek. To trzeba dopieścić.
Kamiś: Co chwilę wchodzimy do studia, są nowe pomysły, aranżacje.
Kornel: Przerobiliśmy już nawet parę rzeczy względem EP-ki. Płyta jest, ale na warsztacie, także może ją wkrótce oddamy.

Pierwsze rozdane autografy:
Kamiś: Ja rozdałem tym dziewczynkom po koncercie dla harcerzy.
MarJan: Ja już na naszym pierwszym koncercie rozdawałem.
Kornel: Na pierwszym koncercie. Tak.
MarJan: Ale to już jest że tak powiem fejm, który się za mną i za Kornelem ciągnie przez poprzednie projekty.
Kornel: My jesteśmy już znani w tym mieście.
Kamiś: Ja muszę nieźle nadrabiać, żeby ich dogonić, to nie jest proste, zważywszy na fakt, że ja mam presję lidera.
Kornel: Masz presję frontmana.
MarJan: To jest trudne pytanie do kapeli, która składa się z członków innych projektów. Chyba, że pojedynczo. To ja nie wiem!
Kamiś: Może dla urzędu Straży Miejskiej?
Kornel: Ja pierwszy autograf dałem jak miałem 7 lat – na wystawie malarskiej dzieci.
MarJan: Wiem kiedy dałem pierwszy autograf w życiu! Jak miałem 11 lat i były mistrzostwa województwa toruńskiego w szachach, w Grudziądzu. Ale jako muzyk… Muzyk, kur**, posiadacz basu. To na pewno gdzieś na początku kariery Trzech Masztów, bo to był pierwszy projekt, z którym wyszedłem na scenę. Nie no, jeszcze podpisywałem się na biuście takiej jednej laski w TPArcie, bo założyła się z facetem. Wyglądałem wtedy jeszcze gorzej niż wyglądam teraz, tzn. miałem 18 lat i wyglądałem na 13, no i grałem na basie…
Kamiś: Zróbmy taki wywiad: „MarJan”.
Kornel: To jest ciekawy człowiek.
MarJan: I autentycznie był taki moment, że podeszła dużo starsza laska i poprosiła, żebym się podpisał, bo założyła się z facetem.
Kornel: Ja jako muzyk pierwszy autograf dałem w liceum, miałem może 18 lat.
MarJan: To u mnie też będzie klasa maturalna.
Kamiś: Kiedyś w szkole dałem jakiejś dziewczynie pierwszy autograf. Dużo ich rozdałem. Ciężko spamiętać.

THE BEST OF

Najlepszy dotychczas / ulubiony koncert:
MarJan: Led Zeppelin, Madison Square Garden 1973!
Kamiś: To było jak graliśmy na Ergo Arenie w lipcu przez Jamiroquaiem. A potem spotkaliśmy tam Poluzjantów… A tak serio, to nie mam pojęcia.
MarJan: Ja najlepsze koncerty miałem w Mielcu na sali baletowej.
Kamiś: To nie będzie prosty wywiad.
Kornel: Myślę, że każdy kolejny, bo z każdym kolejnym rozwijamy się jako zespół.
MarJan: Wbrew pozorom do tej pory jako taki najbardziej luźny i fajny koncert podobał mi się ten nieoficjalny debiut – „próba generalna”, bo była zajebista publiczność, która miała ochotę na zabawę i nie było siedzenia i ziewania. Drugi najluźniejszy występ, którego niestety nie mogę uznać za koncert, ponieważ graliśmy tylko dwa numery, to przegląd Young Power 2, na którym graliśmy w zeszłym tygodniu. Na serio, był luz i w przeciwieństwie do tego, co zagraliśmy na Katarze, ta muzyka płynęła.
Kamiś: Chyba w ogóle przekonujemy się teraz, że jesteśmy bardziej koncertowi niż przeglądowi.
MarJan: Ja już nie lubię grać przeglądów. Grasz trzy numery i masz tę świadomość, że nic więcej już nie pokażesz, jest większa presja. A co do Kataru…
Kornel: Katar poszedł dobrze, to co było dla nas do zgarnięcia to zgarnęliśmy.
Kamiś: Ze strony ludzi i publiczności wszystko zgarnęliśmy.
Kornel: Bardzo się cieszymy, że był taki odzew jeśli chodzi o ilość głosów na nasz utwór, 22% wszystkich to jest liczba miażdżąca. To oznacza, że to, co wytypowaliśmy na singiel jest rzeczywiście naszym Mercedesem.
MarJan: Teraz w tle powinien lecieć donGURALesko – Mercedes Benz.

Najdziwniejsze miejsce, gdzie graliście koncert:
Kornel: VooDoo Club w Warszawie. Właścicielka klubu była pijana.
Kamiś: A to był koncert charytatywny dla dzieci z domu dziecka.
Kornel: Była pusta sala.
MarJan: Poznaliśmy Małaszyńskiego.
Kornel: Który był wściekły jeszcze bardziej niż my.
Kamiś: I zniszczył ją, tę właścicielkę, później na forum.
Kornel: Dźwiękowiec po prostu oszalał, bił nas mikrofonami na scenie po kostkach.
Kamiś: Ostatecznie z wielkiego nagłaśniania tego koncertu było może raptem 8 osób pod sceną.
MarJan: Z czego był to Dzwonek Do Drzwi, który przyjechał grać z nami i perkusista Trzech Masztów, który mieszka w Warszawie, a nie mógł przyjść na debiut w Toruniu.
Kornel: Ale to było fajne, bo pierwszy raz pojechaliśmy w trasę busem. Kamiś: Fajniejsza była chyba trasa niż sam koncert.
MarJan: Nie, bo wkur** mnie w trasie. Bo ja siedziałem z Ninja’ą i chciałem chillować po dniu pracy.
Kamiś: To trzeba było powiedzieć. Nie zachowuj się jak baba, ja się domyślać nie umiem!
MarJan: Uważam, że najfajniejszą rzeczą w VooDoo Clubie był oświetleniowiec. Ten dziadek, który stał za konsoletą. Starszy koleś, a było widać, że pasjonat. Na początku w ogóle sam przycinał filtry z jakiejś bibuły. A potem siedział za suwakami i się bawił najlepiej na tej całej sali. To już druga taka osoba, którą spotkałem. Gość w starszym wieku, który robi na koncercie świetną robotę, a przy okazji dobrze się bawi. Bardzo pozytywnie zapamiętam tego oświetleniowca.
Kamiś: Ale miejsce było dziwne.
MarJan: I aura.
Kamiś: Takie prawdziwe voo doo.

Gdzie najbardziej chcielibyście zagrać koncert:
MarJan: Madison Square Garden, Led Zeppelin, 1973. Albo Ostróda Reggae Festival
Kornel: Angela, to ostatnie wytnij na pewno. Fajnie by było zacząć ogarniać naprawdę duże sceny na dużych festiwalach. Bo to jest taka muzyka, która się tam nadaje.
MarJan: Kurczę, nie zastanawiałem się gdzie chciałbym z Funkologią zagrać. Autentycznie. Podoba mi się granie po prostu. Nie mam w chwili obecnej parcia na ogarnianie tak na większą skalę. Nie patrzę na wielkość koncertu, po prostu robimy dobrą muzę i uważam, że prędzej czy później jest szansa, że gdzieś z tym wypłyniemy i pokażemy się na większej imprezie. To jest tak, że jak zaczynasz grać muzykę w Toruniu, to pierwszym twoim celem jest żeby zagrać w Od Nowie, potem żeby zagrać w Od Nowie na dużej scenie. I to nam się udało – na Katarze występowaliśmy na dużej scenie. Co dalej? Nie wiem. Rynek w Krakowie, we Wrocławiu może, może coś takiego?
Kamiś: Im trudniejsza scena do zdobycia tym bardziej będzie nas jarała. Na razie nie chcemy za wszelką cenę zdobywać nie wiadomo jakich scen.
Kornel: Opener, Off Festival?
MarJan: O, to jest fajne, ja bym zagrał na Offie.
Kornel: No i Stadion Narodowy, nie?
MarJan: No tak, bo tam nie pada, bo jest dach.
Kornel: Nie pada, więc tam byśmy chętnie zagrali. Na WOŚPie padało, to nie zagraliśmy…
MarJan: Choć nie wiem, czy np. dyskoteka w Żurominie też nie brzmi równie hardcore’owo?

Ulubiony utwór (własny):
Kamiś: O, tu będą podzielone zdania.
MarJan: Rozmawiamy trochę o masturbacji do własnego zdjęcia, to nie jest ciekawy temat.
Kornel: To prawda.
MarJan: Mimo wszystko mam takie podejście, że tworzę dla ludzi, a nie dla siebie. Ulubiony utwór… nie wiem, wy zdecydujcie.
Kamiś: Obecnie nie ma w sieci tego numeru.
MarJan: Który to jest, tak z ciekawości?
Kamiś: Nie wiem.
Kornel: Ja myślę, że „Przyznam się”.
Kamiś: Tak, „Przyznam się”, który będzie jednym z ciekawszych kawałków na naszej debiutanckiej płycie.
MarJan: To akurat bym się kłócił.
Kornel: Czyli jakiś typ jednak masz.
MarJan: Nie, ale na pewno nie byłby to „Przyznam się”. Bo on (wskazuje na Kamisia) mi tam wymyślił linię basu i nie chce mi się jej po prostu uczyć. Najprawdopodobniej ta linia basu została zagrana tylko raz – na płycie.
Kamiś: To nie wynika z tego, że jemu się nie chce tego nauczyć, tylko jemu się w ogóle nie chce tego grać, bo ja mu to wymyśliłem. Tego już niestety nie przeskoczę. Najważniejsze, że MarJan wie gdzie jakie są na gryfie kropki.
MarJan: Dokładnie!
Kornel: Czyli nie mamy ulubionego utworu.
Kamiś: Wszystkie są ch****e…

Największe wyróżnienie:
MarJan: Że mój ojciec przesłuchał płytę i nie wyrzucił jej przez okno. A tak serio to Katar, nie mamy innego. Największe wyróżnienie – to, że ludzie pytają się, kiedy gramy, to jest takie dotychczas największe wyróżnienie. Albo kiedy będzie można kupić naszą płytę.
Kamiś: Tak, to też się pojawiało kilka razy.
Kornel: Dużym wyróżnieniem jest też to, że mamy tak dużą ilość odtworzeń na youtubie, chociaż praktycznie w ogóle zapomnieliśmy, że wrzuciliśmy tam te numery i wcale ich nie promujemy.
MarJan: Największym wyróżnieniem, wracając do puenty, będzie to, że na Katarze zdobyliśmy te 2000 głosów.
Kornel: 2258 głosów.
MarJan: Zmień sobie rejestrację samochodu na CT 22…
Kamiś: 58.

Największa „wtopa” w historii zespołu:
MarJan: No kur** wokalista!
(śmiech)
Kamiś: Tylko, że to jest prawda… Wtopa była taka, ale to nie jest tylko moja sprawka, zaczęło się od za szybkiego tempa w „Nożyczkach” na koncercie, w których nie nadążałem ze swoim tekstem i zacząłem rapować po angielsku.
MarJan: Kiedy?!
Kamiś: Ty nawet tego nie słyszałeś, MarJan, bo przy takim tempie ten tekst był tak niezrozumiały, że czy śpiewałem swój po polsku czy rapowałem po angielsku, wychodziło na to samo, więc spróbowałem.
Kornel: Ja wiem, jaka jest największa wtopa. Największa wtopa była na Katarze, bo piec mi za cicho zagadał w pierwszym numerze. I to nam kompletnie położyło występ tak naprawdę. Grałem nie na swoim sprzęcie, nie odpalił mi przester.
MarJan: Każdy ma jakąś, myślę, inną wtopę. Ja bym pewnie miał też jakieś organizacyjne.
Kornel: Jest taka wtopa, o której nie możemy powiedzieć oficjalnie.
MarJan: Po prostu, nie zjedliśmy obiadu z Nergalem i to jest prawda. Co możemy tak oficjalnie ładnie powiedzieć? Wybraliśmy się jednego dnia do złej wróżki. Można powiedzieć, że do wróżki nie na naszą miarę. I to jest największa wtopa naszego zespołu.

MUZYCY PRYWATNIE

Miasta pochodzenia członków zespołu:
MarJan: Madison Square Garden ’73. No co, mamy tu: Krobia, Grudziądz i Toruń
Kamiś: Ja się w Toruniu urodziłem.
Kornel: Ja się w Grudziądzu wychowywałem, ale też urodziłem się w Toruniu.
Kamiś: Ja zostałem poczęty w Sopocie.
MarJan: No to już nie rozmawiajmy na te tematy, bo i tak już ojca dostatecznie skompromitowałem, że nie wyrzucił mojej płyty. No to tak na serio to Toruń, wszyscy Toruń.

Kim jesteście z zawodu:
MarJan: Żeglarzem.
Kornel: Led Zeppelin, Madison Square Garden ’73.
Kamiś: Z zawodu jestem hardcorem.
MarJan i Kornel (równocześnie): „Żołnierze hardcoru walczą do oporu. Na przypale, albo wcale”.
MarJan: Ja bym coś powiedział, ale to będzie cytat i nie będzie moje, to jest Afro Kolektywu: „Gadam do własnych skarpet i robię inne rzeczy, materialnie nic nie warte”. A z zawodu jestem informatykiem.
Kornel: To mnie się ten cytat tyczy jeszcze bardziej, bo ja jestem…
MarJan: Informatyk improwizator teraz można powiedzieć.
Kornel: Ty to przynajmniej informatyk improwizator, a ja jestem filozofem improwizatorem. Piszę teraz magisterium z filozofii i planuję iść na doktorat. Ale ogólnie chciałem zająć się zawodową muzyką. Mam też inne projekty… Dużo mam tych projektów… I w nich gram…
Kamiś: Ja sprawiam ludziom ból i dostaję za to kasę.
MarJan: Fizjoterapeuta.

Kim chcieliście zostać:
MarJan: Wszystko, tylko nie strażnikiem miejskim. Autentycznie.
(śmiech)
Kamiś: Co on zrobił… Pozdrawiamy tych panów z herbem na klacie. To będzie bardzo ciekawy wywiad, po raz drugi.
MarJan: O ja wiem, ja chciałbym zostać rentierem – osobą żyjącą z odsetek. Chciałem i chcę, nadal chciałbym. Żyjesz z odsetek i robisz w życiu to, co chcesz, czyli rzeczy niematerialne i gadasz do skarpet.
Kamiś: Ja też chciałem być rentierem.
MarJan: Zostań strażnikiem miejskim, mógłbym zhejtować.
Kamiś: Chciałem powiedzieć strażnikiem miejskim, ale później się wycofałem.
Kornel: Ja chciałem zostać filozofem i zawodowym muzykiem, czyli rentierem.
MarJan: To się nazywa rencistą.

Inne projekty członków zespołu:
MarJan: Trzy Maszty i Toruńska Grupa Improwizacyjna Teraz.
Kornel: Też Toruńska Grupa Improwizacyjna i jeszcze jestem takim muzykiem niezrzeszonym, bo mam dużo tych projektów i w nich gram.
MarJan: A ja mam drużynę w LOLa.
Kamiś: Jestem też gitarzystą Dzwonka Do Drzwi.
Kronel: A i jeszcze z Boobsem – naszym klawiszowcem, mamy duet producencki Air Ballance. No dobra, mamy fajną nazwę, ale ch** muzyki z tego jest jak na razie.

Kto Cię / Was inspiruje muzycznie:
MarJan: Żaglowce i Led Zeppelin Madison Square Garden ’73.
Kamiś: Jest tyle tych inspiracji…
MarJan: Ja się inspiruję Kornelem i Adasiem chyba najbardziej.
Kornel: Och, zrobiło mi się ciepło w serduszku.
Kamiś: Nie…
MarJan: Bo jestem w sekcji rytmicznej, więc muszę grać to, co Adaś i nie psuć tego co gra Kornel. Jeżeli chodzi o takie funkowe klimaty to Jamiroquai i Blenders, czyli kapela z Gdańska, z lat 90-tych, która grała bardziej rockowy funk, ale bardzo mocno na mnie wpłynęli.
Kornel: Ja wymienię raczej gitarzystów niż zespoły, szczególnie, jeśli chodzi o ten projekt, to jest Nile Rogers, który tak jakby w ogóle stworzył funkowe „choppowanie” na gitarze, Paul Jackson Jr, który grał z Michaelem Jacksonem i też ma bardzo charakterystyczne funkowe wstawki oraz John Scofield. Z polskich gitarzystów to jest na pewno Marek Raduli i Jacek Królik. Z kapel to Łąki Łan mocno nas wszystkich myślę jara i to co oni robią tak poza muzycznie, cały ten show.
Kamiś: Ja mam taki jeden fajny band funkowy, to jest stary zespół, nazywa się Average White Band, oni grają taki funk w najczystszej postaci. Strasznie ich lubię i staram się gdzieś tam wokalowo u nich inspirować.

TORUŃ W SERCACH

Z czym kojarzy Wam się Toruń:
MarJan: Żaglowce, Led Zeppelin, Madison Square Garden ’73. A serio piękne miasto, fajny klimat, dużo niszowych rzeczy, które się rozwijają w tym mieście.
Kamiś: Tyle lat w tym mieście, już nic tu nie wydaje się wyjątkowe.

Ulubione miejsce w Toruniu:
MarJan: Madison Square Garden
Kamiś: A ja lubię Bulwar.
Kornel: O, wiem, z czym mi się kojarzy Toruń. Tylko tutaj dostaję mandaty za prędkość.
MarJan: Pewnie za dużo się rozglądasz za żaglowcami.

CO DALEJ?

Plany/ marzenia na najbliższy czas, muzyczne i prywatne:
MarJan: Led Zeppelin, Madison Square Garden ’73.
Kamiś: To będzie nagłówek tego wywiadu po prostu.
Kornel: To był zajebisty koncert i gdybym miał maszynę do cofania się w czasie, na zasadzie: możesz cofnąć się tylko raz i wrócić do teraźniejszości, to bym się cofnął do tego koncertu. Nie poszedłbym nie wiem, kupić coś co będzie cenne za tych 40 lat czy zbić kasę na giełdzie, tylko bym się cofnął na ten koncert. Autentyk.
MarJan: Znaleźć wehikuł czasu po to, żeby Kornel mógł pojechać do Madison Square Garden ’73.
Kamiś: Zrobić wehikuł czasu i oddać MarJanowi.
MarJan: A serio to ustabilizować się w życiu już, przynajmniej w moim wieku.
Kamiś: Jako basista, pamiętaj.
MarJan: Ogarnąć wszystkie projekty, w których biorę udział. Czerpać z tego jak najwięcej radochy, a jak najmniej się przejmować kasą.
Kamiś: Wymasować taaaką dużą panią, żebym nie musiał pracować do końca życia.
MarJan: Taaaaaką dużą?
Kamiś: Taaaaaaaaaką dużą!
MarJan: To ja bym powiedział taką bogatą.
Kamiś: Żebym żył jako rentier.
Kornel: Ale ściągasz!
Kamiś: MarJan, kończ ze swoją inspiracją.
MarJan: Ogólnie żaglowce.
Kornel: Wypłynąć jako muzyk.
MarJan: Nad ranem z jakiegoś lokalu chyba.
Kamiś: Na żaglowcu.
MarJan: Madison Square Garden ’73.

SKRZYNKA KONTAKTOWA

Strona: funkologia.pl
Strona na facebooku: facebook.com/funkologiazespol
Mail: manager@funkologia.pl

[fot. materiały prasowe]