Skip to content
Logo
Menu
  • Kultura
  • Studenci
  • Koncerty
  • Miasto
  • Lifestyle
  • Sport
Menu

“Lolito, (…) Mój grzechu, moja duszo” – felietonowo o różnicy wieku w związkach

Posted on 2014-08-02

Julia:   Jak żeś tu przyszedł, powiedz, i dlaczego? Mur jest wysoki i trudny do przejścia, a

           miejsce zgubne (…)

Romeo: Na skrzydłach miłości lekko, bezpiecznie mur ten przesadziłem, bo miłość nie zna

           żadnych tam i granic; a co potrafi, na to się i waży (…)

Ona, on, a pomiędzy nimi… przepaść. Przepaść, którą chyba oboje – wzorem Romea –  spodziewają się przefrunąć na skrzydłach miłości, bo na nic innego raczej nie mogą w tym względzie liczyć. A już z całą pewnością nie na poparcie społeczeństwa, które z reguły podchodzi do różnic wieku w związkach z dużym krytycyzmem. Czy owe krytyczne głosy, to głosy zawiści i przereklamowanego konserwatyzmu, czy wręcz przeciwnie – zdrowego rozsądku? Nawet sama będąc osobą dosyć krytyczną, nie toleruję krytyki bezpodstawnej, stąd krew się we mnie burzy na widok wszystkich kategorycznych “NIE”. W równym stopniu odrzuca mnie każde kompletnie pozbawione sceptycyzmu “TAK”, ponieważ nie potrafię zrozumieć, jak można wydawać osąd na temat wszystkich związków tego świata, nie mając jednocześnie żadnej wiedzy na ich temat. Od zawsze byłam zdecydowaną przeciwniczką postrzegania świata w czerni i bieli (może poza latami wczesnego dzieciństwa, kiedy to bezwstydnie pokazywałam palcami wszystko co “bebe”, oraz bez zastanowienia deklarowałam dozgonną miłość dla wszystkiego co “cacy”, ale owe lata przeminęły już bezpowrotnie). Absolutyzm poglądowy to pójście na łatwiznę. Jeżeli już ktoś decyduje się na zajęcie stanowiska w sprawie, powinien podjąć trud oceny na tyle wnikliwej, by swoim lenistwem nie skrzywdzić nikogo, kto akurat sobie na to nie zasłużył. Wznoszę protest, przeciwko pochopnemu generalizowaniu oraz przypisywaniu sobie monopolu na “wszechwiedzę” (co – jak wynika z moich obserwacji – stało się niemalże cechą sztandarową znakomitej większości Polaków). Nie każda licealistka umawiająca się ze studentem to niedopieszczona sierota z “kompleksem tatusia”, na litość boską, podobnie jak nie każdy mężczyzna w średnim wieku, zaręczony z dwudziestopraolatką, to perwersyjny drań. Nie.

Trudno jednak zaprzeczyć istnieniu pewnych granic, których przekroczenie w każdym z nas budzi wewnętrzny protest i narusza nasz osobisty kodeks moralny (a i nierzadko kodeks prawny jako taki). Mówię tu o skrajnościach. Tego typu skrajnościach, które nawet na gruncie czysto biologicznym jawią się jako wynaturzenie i patologia, nie mówiąc już o podłożu socjo-psychologicznym, intelektualnym czy emocjonalnym. Skoro jednak ustaliliśmy już, że świat nie jest – i nigdy nie będzie – czarno-biały, należałoby zadać sobie pytanie: gdzie w takim razie leży granica, pomiędzy akceptowalnym odchyleniem od normy, a niedopuszczalnym wynaturzeniem. Granice to dość śliski temat (myślę, że zarówno Hitler, jak i Stalin w pełni by się ze mną zgodzili). Ośmielam się twierdzić, że granic jest tyle, ilu ludzi. Kiedy ktoś wypowiada się na temat nieetyczności dużych różnic wieku w związkach, zazwyczaj ma na myśli przepaść rozwojową, a nie dystans czasowy sam w sobie. Wiek to tylko liczba, jeżeli za ową liczbą nie idzie gorsząca różnica mentalności czy też inteligencji. No bo jak to tak: on do niej o rosnącej stopie inflacji, a ona do niego o nowym teledysku One Direction? No dobrze, ale skoro każda jednostka ludzka stąpająca po bożym świecie ma mentalność całkowicie niepowtarzalną, w takim razie nie – nie możemy rozmawiać o jakiejkolwiek uniwersalnej granicy. 7 lat? 10 lat? 30? Nie. To nie test jednokrotnego wyboru, to życie. A ono rządzi się własnymi prawami.

Rys. Zuza Nowak

Zapewne wszyscy znamy przesłodkie, zalatujące gimnazjalnym romantyzmem slogany, z rodzaju “miłość nie wybiera”, “miłość jest ślepa”, “serce nie sługa”. A jednak w osławionym Hymnie o miłości, przez wielu uważanym za najdoskonalszy, najwierniejszy, czy nawet jedyny prawdziwy opis miłości jaki kiedykolwiek powstał, nie ma ani słowa na temat rzekomej ślepoty serca. Wybór życiowego partnera/partnerki – zgodnie z opinią psychologów, wyspecjalizowanych w terapii par – wcale nie jest tak przypadkowy, jak lubimy to sobie wyobrażać. Wręcz przeciwnie – jest czymś bardzo precyzyjnym. Przyczyny, stojące za podejmowanymi przez nas decyzjami matrymonialnymi, mogą być bardzo różne i w dużej mierze zależą od naszego życiowego bagażu doświadczeń. Skoro więc mamy odmienne potrzeby i oczekiwania, a i jako tacy różnimy się między sobą, dlaczego mięlibyśmy traktować opinię postronnych jako wzorzec metra i prawdę objawioną? Nie lepiej zaufać własnej intuicji?

No dobrze, miłość miłością, ale co z innymi aspektami związku romantycznego? Co z pożądaniem? Co ze zrozumieniem, z szacunkiem, z równowagą? To właśnie na tych polach różnice wieku najczęściej zbierają swe ponure żniwo. Niektórym udaje się to rozpracować, u innych prowadzi to do tragicznego końca, niemniej zawsze, ale to zawsze wiąże się to z pewną niewygodą. Decyzja, czy warto się na tę niewygodę zdecydować w imię miłości, czy też “dać sobie spokój” i kupić kolejnego kota, jest nie tylko decyzją trudną, ale i bardzo osobistą. Nie nam, powtarzam: nie nam, ją oceniać.

…Ale oceniamy. Oceniamy w kościele, w autobusie, na ryneczku, na ulicy. Nie ma co ukrywać: taki mamy klimat. W polskich realiach związki z dużą różnicą wieku między partnerami nadal są rzadkością. To dlatego gdy już jakiś pojawia się na horyzoncie, całe osiedle błyskawicznie bierze go na języki. Rzadko kiedy szanujemy się przy tym na tyle, by w ogóle brać pod uwagę ewentualność szczerej miłości, jako spoiwa takiego właśnie związku. Zazwyczaj szukamy skandalu, szukamy perwersji, szukamy sprzedajnej plotki. W ten sposób rodzą się historie o bezmózgiej blondynce, szukającej drogi na skróty do zdobycia źródła utrzymania, i o młodych zboczeńcach z kompleksem Edypa. Trudno też nie zauważyć, że do związków, w których to On jest znacząco młodszy od Niej, podchodzimy o wiele bardziej krytycznie, niż gdy sytuacja jest odwrotna. Nasza zwiększona tolerancja wobec młodych kobiet, wiążących się ze starszymi mężczyznami, wynika ze zrozumienia pewnych – do jakiegoś stopnia naturalnych – mechanizmów psychologicznych. Wiadomo: kobietę pociąga jego doświadczenie życiowe, wiedza, zdecydowanie; mężczyznę fascynuje jej młodość, energia i dynamika. Ona czuje się przy nim bezpieczniej, on przy niej szczęśliwiej. Ona go dowartościowuje, on roztacza nad nią opiekę. Jak to mówią Angole: Fair & Square.

Z drugiej strony, nie wszyscy są tacy znowuż niewinni. Jak świat długi i szeroki, istnieją dwa powody zawierania związków: uczucia albo interes. Podczas kiedy tego pierwszego nie wolno nam kwestionować ani oceniać, to drugie możemy z czystym sumieniem wdeptać w piach, opluć i obrzucić surowym mięsem. Cyniczna wypowiedź Arystotelesa Onassisa, który zapytany, czy niski wzrost nie utrudnia mu relacji z kobietami, odpowiedział: “gdy stanę na portfelu, nie widać różnicy”, stała się już niemal legendarna. Każdy psycholog potwierdzi, że związek, u podstaw którego nie leży nic więcej, poza pieniędzmi i seksem, nie ma szans na przetrwanie. Przyczyna jest zgoła oczywista: gdy któryś z tych czynników przeminie (a przeminie na pewno) parterów nic już ze sobą nie łączy. Może poza… czy ja wiem? Przyzwyczajeniem? Jeżeli chcemy wznieść budowlę, która przetrwa lata, upewnijmy się, że wylaliśmy pod nią solidne fundamenty, do jasnej cholery. Inaczej pewnego dnia przebudzimy się by odkryć, że “zbudowaliśmy nasz dom na piasku” i że tak naprawdę “wciąż nie mamy nic”. W porządku, czas na puentę.

Osobiście nie opowiadam się ani za powszechnym linczem wobec par z dużą różnicą wieku, ani nie nakłaniam do bezkrytycznej ich akceptacji. Jakkolwiek nie ułatwiłoby nam to życia, szablony nie istnieją. Nie istnieją uniwersalne klucze odpowiedzi ani wszechstronne modełko, do którego wolno dam dopasować cały świat. Bez śladu perswazji, zakończę jako i zaczęłam – cytatem z Lolity:

 “Nieprzyzwoite to częstokroć tylko synonim niezwykłego”.

(Jak to ze mną bywa, nie obejdzie się bez nawiązania muzycznego, dlatego też z przyjemnością odsyłam Was do „Older”, uwielbianej przeze mnie, eterycznej Birdy)

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie wpisy

  • Lepsi od Śląska [fotorelacja – 28.04.26]
  • Sztuka łączy brzegi – nowy projekt Galerii Rusz po obu stronach Wisły to razem aż 68 prac
  • Twarde Pierniki gorsze od Górnika [fotorelacja – 24.04.26]
  • Zacięty mecz na Motoarenie [fotorelacja – 19.04.26]
  • Jednym punktem! [fotorelacja – 10.04.26]

Najnowsze komentarze

  1. Kot w książce, kot w bibliotece – Światowy Dzień Kota – BGPW blog - 5 książkowych kotów, czyli koty w literaturze
  2. nastka - Pomniki Mikołaja Kopernika w Polsce
  3. Michał Machel - Pomniki Mikołaja Kopernika w Polsce
  4. Makalia - Pomniki Mikołaja Kopernika w Polsce
  5. Adrian - TLU Kala – Izolacje Toruń rozpoczyna sezon ligowy. Czy wygra swój pierwszy mecz? [Toruński Typer Sportowy – kibicuj, typuj i wygrywaj!]

Kategorie

  • Bez kategorii
  • Copernicon
  • Cykle
  • Foto
  • Informacje
  • Juwenalia
  • kino
  • Koncert
  • Kultura
  • Lifestyle
  • Literatura
  • Miasto
  • Opinie
  • Patronat
  • Porady
  • Publicystyka
  • Recenzje
  • Sport
  • Studenci
  • Toruńscy muzycy
  • Wideorelacje
  • Wywiady

Kategorie

  • Bez kategorii
  • Copernicon
  • Cykle
  • Foto
  • Informacje
  • Juwenalia
  • kino
  • Koncert
  • Kultura
  • Lifestyle
  • Literatura
  • Miasto
  • Opinie
  • Patronat
  • Porady
  • Publicystyka
  • Recenzje
  • Sport
  • Studenci
  • Toruńscy muzycy
  • Wideorelacje
  • Wywiady
©2026 Spodkopca.pl | Design: Newspaperly WordPress Theme