Przed nami kolejna rocznica podpisania II pokoju toruńskiego, dzięki któremu m.in. właśnie Toruń pojawił się w granicach Korony. Rocznica pokoju, kończącego jedną z wielu długich wojen z Zakonem Krzyżackim.

Pierwszy traktat w Toruniu zawarto po wojnie wygranej kilka miesięcy wcześniej polsko-litewskim triumfem pod Grunwaldem. Najważniejsze twierdze były jednak wciąż niezdobyte, a Władysław Jagiełło zdecydował się na podpisanie pokoju z Zakonem, chcąc uniknąć dalszego rozlewu krwi i strat materialnych (na nie najgorszych warunkach dla przegranych). Toruń został włączony do Prus Zakonnych. Na ponowne przyłączenie do Korony musiał czekać kilka dziesięcioleci.

O wybuchu wojny trzynastoletniej przesądziły mnogie wcześniejsze konflikty i wzmagająca się niechęć dawnych mieszkańców Królestwa Polskiego do Krzyżaków. Zakon nie potrafił już zdobyć zaufania szlachty. Wręcz przeciwnie – tracił dotychczasowych sprzymierzeńców, co doprowadziło między innymi do powstania Związku Pruskiego. Do poróżnień doszło także na najwyższych szczeblach władzy (sam Ludwig von Erlichshausen był później więziony przez własną armię). Kolejne wojny skutkowały coraz większymi podziałami i w końcu konfliktem trzynastoletnim – tylko z przyjętej nazwy. Początkowo w zmagania z Krzyżakami nie angażowała się Korona, była to próba uwolnienia się niezadowolonych polityką Zakonu mieszkańców od jego rządów. Jeszcze nim Kazimierz Jagiellończyk podłączył się do wojny, separatyści przejęli kontrolę nad pokaźną częścią krzyżackich miast, zaczynając od ataku na zamek w Toruniu (zarówno Stare i Nowe Miasto należały do Związku Pruskiego).

Także w granicach Królestwa Polskiego szlachta nie żyła w pełnej zgodzie z władcą. Chęć szybkiego pokonania Krzyżaków sprawiła, że król Kazimierz zgodził się na ustępstwa wobec klasy wyższej, ale i te nie pomogły zjednać serc na polu bitwy. Korona odniosła sromotną porażkę pod Chojnicami (1954). Wkrótce Wojsko Polskie musiało stawić czoło nie tylko Zakonowi, ale też Danii na Morzu Bałtyckim i Czechom w Malborku (który został później sprzedany przez najemców). Pewnie wygrywane starcia kilkakrotnie dawały nadzieję obu stronom na rychłe zwycięstwo. Możliwe, że gdyby nie rozejm w 1459 roku, Korona już wtedy rozprawiłaby się ostatecznie z Zakonem. Trzy lata później Krzyżacy powstali z kolan i wydzierali Polakom niemal wszystkie atakowane obiekty. Na szczęście dla króla Kazimierza, miał on po swojej stronie niemal legendarnego dowódcę Piotra Dunina. To jego taktyka doprowadziła do odcięcia Krzyżaków od wsparcia z Zachodu i znakomitego zwycięstwa pod Świecinem w 1462 roku. Ważną rolę odegrał wtedy kilkusetosobowy oddział kawalerii z Torunia. Kolejne lata niosły pewne zwycięstwa Wojska Polskiego i nieuchronnie przybliżały Krzyżaków do ostatecznej kapitulacji.

Mimo że wojna trzynastoletnia zakończyła się zwycięstwem Korony, traktat toruński gwarantował Zakonowi drobne korzyści. Wielki mistrz był od tej pory senatorem królewskim, ale także mieszkańcy Królestwa mogli zostać zwerbowani do Zakonu Krzyżackiego. Wiele okupowanych ziem (między innymi Toruń, Pomorze, ziemia chełmińska) zostało ponownie włączonych w granice państwa Jagiellonów.

Dziś o 19. października 1466 roku przypominają nam chociażby ulice. Dwóch z czterech braci szlachciców Bażyńskich było sygnatariuszami traktatu podpisanego w Toruniu, gdzie wojna się zaczęła i skończyła. Przy ustalaniu jego treści o sprawy polskie troszczyli się też biskup Wincenty Kiełbasa czy wybitny kronikarz Jan Długosz. Nie zapomnijmy o znaczeniu tych wydarzeń dla historii miasta i Rzeczpospolitej.

 

Obraz Mariana Jaroczyńskiego II Traktat Toruński
Autor: Lestat (Jan Mehlich) (Praca własna) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html), CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)