Tegoroczne juwenalia bardzo niemile zaskoczyły niejednego studenta. Tradycyjna abolicja w Bibliotece Głównej UMK, czyli umorzenie długu za przetrzymywanie książek po terminie zwrotu tym razem nie odbyła się. Studenci wciąż jednak mają nadzieję, że uda się uniknąć astronomicznych opłat.

Rezygnacja z tradycyjnej abolicji umotywowana była przez uczelnię problemami finansowymi. Spotkała się z oburzeniem studentów, którzy niekiedy są zadłużeni w Bibliotece na bardzo duże kwoty. Niezadowoleni „abolicjoniści” jednoczą się w facebookowej grupie „Studenci UMK proszą o abolicję w Bibliotece Głównej UMK!!! „. Jej założycielem jest student III roku politologii, Grzegorz Bajek.

Celem akcji jest uzyskanie zgody ze strony Rektora UMK na abolicję w BG UMK – mówi inicjator. – Akcja ma na celu pokazanie, że odkąd wydziały muszą finansować się same, cierpią na tym również studenci.

Członkowie grupy planują w poniedziałek uruchomić i udostępnić na platformie internetowej petycję abolicyjną. Tydzień później petycja wraz z podpisami ma zostać złożona na ręce Jego Magnificencji. Grzegorz Bajek twierdzi, że akcja umotywowana jest troską o trudną sytuację studentów.

- Osobiście nie mam żadnych zaległości finansowych względem BG UMK – deklaruje. - Wiem jednak, w jakiej sytuacji są moi koledzy i koleżanki. Sumy sięgające nawet 500 złotych muszą zostać przez nich uiszczone w celu możliwości obrony pracy licencjackiej. Nie ma możliwości płacenia tego w ratach, bądź też skorzystania z dwóch wcześniejszych możliwości – juwenaliowej abolicji lub też uzupełnienia zbioru Biblioteki w ramach kary. W mojej subiektywnej ocenie studenci nie mają żadnych możliwości na to, aby wyjść z opresji, będąc na przykład w bardzo trudnej sytuacji finansowej.

Bajek w sytuacji, gdy nie uda się uzyskać zgody na abolicję całkowitą, proponuje anulowanie kar stu studentom z największą należnością do uiszczenia. O efektach akcji będziemy informować na bieżąco. W tej chwili facebookowa grupa zwolenników abolicji liczy 168 osób.

 

[fot. Angelika Plich]