Dla wielu temat kiczowy, ale wszyscy znają te utwory na pamięć. Kiedy w Polsce królowało disco-polo, za granicą rozwijał się nurt eurodance. Jak każda muzyka – i ta ma swoje perełki. Postaram się wam zatem przybliżyć dziesięć, według mnie najciekawszych, piosenek tego okresu.

 

CoronaRhythm of the Night

Zespół Corona pochodził z Włoch. Tworzyła go wokalistka Olga z dwoma muzykami. Zasłynęli właśnie z tego hitu i Baby Baby. Ten hit cieszył się popularnością w oryginalnej wersji, drugi zaś doczekał się masy remixów.

Tym utworem otworzyli sobie ścieżkę do kariery. Przez osiem tygodni królował on na włoskich listach przebojów. Syntetyczny beat z zapętlaną frazą tytułową szybko wpada w ucho. Przez cały czas również możemy doszukać się wielkich wpływów Italo Disco. Cóż, ciężko było nie zainspirować się tym nurtem będąc z tego właśnie kraju.

Snap! – Rhythm is a Dancer

Ponad rok temu, dość dobrej rewitalizacji tego utworu dokonał redaktor Bogdan Fabiański z Radia ZET Gold . Właściwie to mógłbym podpisać się pod jego słowami. Tę piosenkę znam chyba najdłużej z całego zestawienia, stąd przypominanie jej to dla mnie czysta przyjemność.

Dlaczego ten kawałek zapadł mi tak w pamięci? Progresywne syntetyki, ciekawy wokal raperki Turbo B oraz wpadający w oko teledysk. W przeciwieństwie do The Power, ten kawałek został oklepany w dość przyzwoity sposób. W dodatku po tych 23 latach wciąż doskonale się broni. Ogarniacie? – to zostało stworzone 23 lata temu. Tak się starzeje z klasą.

Crystal WatersGypsy Woman (She’s Homeless)

Zespół uwielbiany przez fanów niezależnej muzyki. Może dlatego, że w głównej mierze odnosili się do garage house’u lat 80. Niemniej jednak, ja postanowiłem przypomnieć o nich w tym zestawieniu. Chcąc nie chcąc, podobieństwo z muzyką eurodance jest tutaj bardzo wyraziste.

Pamiętacie może ten utwór? To teraz zastanówcie się, jak można było zepsuć oryginał w taki ohydny sposób. Pierwotna wersja zawiera bardzo proste, aczkolwiek charakterystyczne klawisze, refleksyjny tekst oraz zapadający w pamięć refren. Z pozoru może wydawać się, jako nie nastawiony na komercyjny sukces, jednak w wielu krajach osiągał szczyty list przebojów. Samplowali go T.I., Lone, Tinie Tempah. Ponadczasowy klasyk.

Culture Beat – Mr. Vain

He’d say, „I know what I want and I want it now
I want you cause I’m Mr. Vain
I know what I want and I want it now
I want you cause I’m Mr. Vain”

Ten utwór chyba doczekał się najmniejszej ilości remixów. To dobrze, gdyż ciężko byłoby zremixować go w dobry sposób. Kolejna dobra wiadomość – dotarł do 1. miejsca na UK Singles Chart. Nie muszę wspominać, co wtedy rządziło w UK? Widzicie… a tu nagle niemiecki eurodance.

Ignoranci rzekną – ale techno!! A to nie prawda. Damski wokal w refrenie, męski rap w zwrotkach, a to wszystko na szybkiej linii melodycznej z mocnymi werblami. Przepis na hit. Co najciekawsze, tutaj każda zwrotka ma inny rytm melodii. Rozbudowane, prawda? Koneserów elektroniki może to śmieszyć, ale jak na ten gatunek, spotykamy się z dosyć rozbudowaną kompozycją. Ja to kupuję.

Masterboy – Feel the Heat of the Night

Podczas odsłuchu tego utworu naszła mnie refleksja, że chyba wiele polskich zespołów disco-polo musiało się inspirować tym utworem. Słyszycie te szybkie syntetyki? To domena polskich twórców tej muzyki. No cóż, czymś trzeba było się inspirować. Ale nie będę Wam tu przytaczał tych hitów – to temat o jednak innej muzyce.

Ta piosenka nie dotarła do 1. miejsca UK Singles Chart, za to dotarła do 2. miejsca listy… francuskiej! Tutaj na plus zdecydowanie wybija się refren (czyżby skojarzenia z Saturday Night Fever?), no i ta linia melodyczna, o której wspomniałem wcześniej… zwrotka to jak zwykle rap, czyli w sumie domena muzyki eurodance. Niestety, tutaj nie wybijający się niczym szczególnym.

Robin S – Show Me Love
Przyznam szczerze, że wcięło mnie jak usłyszałem po raz pierwszy ten utwór. Dlaczego? Bo przypomniały mi się wszystkie fatalne remixy tego hitu. A sam oryginał jest perfekcyjny

W 1993 roku królowało tylko to. #1 Hot Dance Music/Club Play, #1 Hot Dance Singles Sales… można by wymieniać w nieskończoność. Tutaj pierwsze skrzypce odgrywa mocny damski wokal oraz prosta pętla, która została potem zsamplowana chociażby w kawałkach Kid Inka czy Jasona Derulo.

Real McCoyAnother Night

Wracamy do podziału ról damsko-męskich w muzyce eurodance. Zwrotka – męski rap, zwrotka – dynamiczny damski wokal. Zespół ten w latach 90 wydał jeszcze cztery inne single, ale największą popularność zyskał ten. Dlaczego? Posłuchajcie.

Ja się ucieszyłem, gdy znalazłem ten utwór po latach. Stąd też polecam ‚digging’ w muzyce – mnóstwo perełek można znaleźć. A jeszcze większa radość, gdy znajdziecie coś, czego szukaliście od lat. Pamiętacie taki fanpage „Piosenki, które zna każdy, ale nikt nie wie jak się nazywają”?. This is it – jak u The Strokes.

Dr AlbanSing Hallelujah!

Spodziewaliście się It’s My Life? Nic z tych rzeczy – odkrywamy karty innych mocnych singli Doktorka Albana.

Przypadek tego wokalisty jest dość ciekawy, gdyż jako jedyny z tego zestawienia i być może jako jedyny z tego nurtu, pokusił się o inspiracje muzyką dancehall. Pod przykrywką eurodance kryją się jamajskie rytmy, ale ja tu również słyszę trochę Earth, Wind & Fire. Znacie September? To porównajcie refren. Jak widać, ta muzyka nie była tak banalna, jak mogłoby się wydawać.

Black Box – Ride on Time

Słowem wstępu – tak, wiem, że jest to rok 1989, aczkolwiek są dwa czynniki, które zaważyły o umieszczeniu w tym zestawieniu. Pierwszy z nich – ten utwór pojawił się na płycie Dreamland, która miała swoją premierę w… 1990 roku. Drugi czynnik – przecież to czysty eurodance. Wpływy Italo Disco, syntetyczna melodia, charyzmatyczna (ba, nawet groźna!) wokalistka (ale o tym powiem dalej :D). Piękny hit, który jeszcze w 1989 roku został numerem 1. w UK i został najlepiej sprzedającym się singlem tego roku. W dodatku świetny sampel hitu disco – Love Sensation Loleatty Holloway. Teraz już wiecie o co mi chodziło z wokalistką? :)

Ace of BaseAll That She Wants

A na koniec taki hit. I na tym zakończę, bo znacie go wszyscy. I tylko mógłbym przypadkowo napisać coś złego na jego temat. A tego nie chcę, bo ten utwór ma znaczenie większe niż dotknięcie nurtu eurodance. Dziękuję.

 

Końcowa refleksja

Jest coś, co nurtuje mnie w tej muzyce. Te utwory z jednej strony wydają się błahe i banalne, a z drugiej strony kryją za sobą rozbudowaną sferę taneczną. Niby patenty na utwory były takie same – męski rap i damski refren, aczkolwiek nie uważam, aby utwory Culture Beat były kalką utworów Real McCoy i na odwrót. Czego nie do końca możemy uniknąć w dzisiejszej muzyce. Przypadek tego nurtu jest dość podobny do Italo Disco – dopóki ktoś nie pokusi się na olbrzymią rewitalizację utworów z tego gatunku (przypominam o takich rzeczach jak The Italo Disco Collection – świetna składanka hitów Italo Disco z lat 70-80), dopóty ta muzyka będzie spychana na bok. A ja polecam poszperać trochę – te utwory to tylko stożek góry lodowej. Muzyki jest tak dużo, a czasu tak mało, prawda?

 

Grafika autorstwa Krzysztofa Szatkowskiego.